LogoTrzcinka

LogoTrzcinka
LogoTrzcinka

środa, 10 lipca 2019

Mowa bezdźwięczna - o co tu chodzi?

Witajcie, 
Coraz częściej spotykam się z pacjentami, którzy przychodzą do mnie z mową bezdźwięczną. Rodzice zdziwieni, bo dziecko poprawnie artykułuje każdą głoskę (w mniemaniu rodziców), a jak przychodzi do tworzenia wyrazów - wszystko się rozmywa i pozostają same głoski bezdźwięczne i samogłoski, przez co mowa zaczyna być niezrozumiała. 

Dlaczego?
A no dlatego, że w przypadku mowy bezdźwięcznej zaburzeniu może ulec aż 13 par głosek (opozycji fonologicznych): b - p, bi - pi, d - t, g - k, gi - ki, dz - c, dż - cz, dź - ć, w - f, wi - fi, z - s, ż - sz, ź - ś. 


W takim przypadku zawsze trzeba zastanowić się, czy problem nie leży w słuchu fonematycznym (umiejętność różnicowania poszczególnych głosek drogą słuchową) i poza typowymi etapami terapii jak ćwiczenia oddechowe czy artykulacyjne musimy skupić się na ćwiczeniach słuchowych, by doprowadzić do uzmysłowienia przez dziecko różnic pomiędzy głoskami dźwięcznymi i bezdźwięcznymi. 
Możemy to zrobić, wyczuwając wibracje, pojawiające się na szyi lub na czubku głowy. (Początkowo dziecko obserwuje pojawienie się wibracji u logopedy, później próbuje je wytworzyć i wyczuć u siebie).
W momencie, gdy pacjent zrozumie różnicę - z reguły - łatwo potrafi wypowiedzieć głoski dźwięczne w izolacji czy sylabach. To przełomowy moment terapii. Nie zapominajmy jednak o tym, że musimy nauczyć dziecko słuchowo rozpoznawać wszystkie zaburzone głoski, co często wiąże się z wielokrotnym powtarzaniem głosek w sylabach, wyrazach i wyrażeniach. 
Warto jednak podkreślić, że rzadko spotyka się pacjenta, który cierpi na całkowitą mowę bezdźwięczną. Zdecydowanie częściej brakuje jedynie kilku głosek (z reguły trudniejszych np. d - t, g - d, b - p) a wtedy terapia jest łatwiejsza i ciekawsza, gdyż mamy na czym bazować. 
Pocieszający jest również fakt, iż nie rzadko zdarza się, że wystarczy zaszczepić w dziecku umiejętność rozróżniania dźwięczności oraz nauczyć korelacji dźwięczności w jednej lub dwóch parach, po czym dochodzi do uogólnienia zasady (magiczny pstryk) i pacjent niczym jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zaczyna mówić poprawnie. 
Dlatego nie załamujemy się, kluczem do sukcesu jest zawsze prawidłowa diagnoza u logopedy i regularne ćwiczenia.
Pozdrawiam!

PS. Jeśli chcecie, żebym opublikowała przykładowe ćwiczenia, wspomagające terapię mowy bezdźwięcznej - dajcie znać w komentarzach :)

2 komentarze:

  1. Moja tak miała w sumie ma nadal ale czasami jest ok czasami tego nie widać nauczycielka sie jej strasznie czepia w szkole... a czasami jest ok, da się ja normalnie zrozumieć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proponuję wybrać się do specjalisty, który określi czy problem jest poważny i wymaga pracy, czy sprawa sama się unormuje podczas rozwoju. Skoro nauczycielka coś zauważyła no to chyba coś jest na rzeczy...

      Usuń